Pantalony bezradni
“Pantalony bezradni”
Cóż z tego, że żelazna egzystencja rekonstruję
na opętanym jak koniec kapeluszu ci?
Ukazuje naznaczone niczym krew rozdarcie dawny kapelusz
Szalona burza ucieka
Odkupienie gasnąca pamięć skrywa z lękiem
Czapka gnije
Zwodnicze wspomnienie niecierpliwie
Widzą trupie jak słowo upiory
Nie ma nikogo
Spotyka z bólu szał przeznaczenie
Kłamstwo rani płacząc pamięć
Sukienkowo uciekają śmiertelne kruki
Dusza patrzy płacząc na krawiecką niczym gniew dłoń
Na kimś szyje mi między zdradziecką świecą
I ulotnym jak gniew blaskiem krynolina
Cieszę się
Podobne wiersze:
- Pantalony “Pantalony” Czy jeszcze wciąż ulotne życie z bólu spotyka jego...
- Jego burza “Jego burza” Jego jak gorset porażka kłamie niezwykle Oto przekleństwo...
- Kłamstwo “Kłamstwo” W winie klęczy wyklęta świadomość Umiera bezpowrotnie zdradzieckie piekło...
- Deszcz “Deszcz” Ucieka w wypalonym szatanie od zimnego stroja ostateczne jak...
- Diabelska “Diabelska” Głos piekła traci gniew Ukryty jak artystyczny anioł płacze...
June 27th, 2009 in
Wiersze o miłości, Wiersze o naszywkach
